gitara

Prolog

środa, 30.czerwca.2010, 10:36
Siedziała tuż przy nim. Ich twarze się stykały. Co o nim wiedziała? Miał na imię Victor, ale ogólnie nazywano go Vic. Był skażony klątwą. Miał zaraz umrzeć i pochodził z tego przeklętego miasta imienim Elynn. Ile go znała? Trzy dni. Te trzy dni, które zmieniły diametralnie ją i jej życie.
-Naprawdę tego chcesz?- spytał. Spojrzała w jego ciemne oczy. Był w tym momencie taki bezsilny. Czy chciała tego? Nie wiedziała, ale ponad wszystko zależało jej, żeby żył. Było to ważniejsze od jej własnego szczęścia.
-Tak, inaczej umrzesz.
-Ale przecież...- zaczął.
-Nie Mów! Jesteś za słaby. - przerwała mu.- Wiesz, że cię kocham.
-Potrzebujecie obrączek.- powiedział do nich kapłan.
-Nie ma!- krzyknęła!- Nie ma! I co teraz?!- w jej oczach pojawiły się łzy.
-Spokojnie zwiążcie się prześcieradłem. To będzie podobne. Zresztą robimy to prowizorycznie. Przecież nie chodzi o znak tylko waszą deklaracje.- wtedy jej najlepsza przyjacółka podeszła i obwiązała im ręce prześcieradłem.- Tylko pamiętajcie. Jeżeli jedno z was zdradzi drugie to klątwa dotknie obojga i już nie będzie odwrotu. Więc czy ty Johny bierzesz obecną tu Aleksandrę za żonę?
-Taa...k
-Czy ty Aleksandro bierzesz obecnego tu Victora za męża.
-Tak, biorę.- powiedziała po krótkim wahaniu.
-Teraz ja musze umrzeć. Nie zobaczycie mnie więcej, ale nie martwcie się. Bóg wskazał mi, że to wy troje rozwiążecie wielką tajemnicę i uratujecie Elynn. Skierujcie się do Aliego von Crushensteinera. On ma klucz. Pierwszy klucz.- I padł nieżywy na ziemię. Tymczasem Vic zasnął. Jego policzki się zarumieniły. Po chwili dwie dziewczyny usłyszały miarowy oddech. Victor i Aleksandra Ritchie. Miała tylko piętnaście lat. I to wszystko zaczęło się tak niewinnie.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Szablon wykonała Luna, korzystając z grafiki DeviantArt.
xHTML 1.0. Znajdź jakiś szablon dla siebie!